Off Festival, dzień 1

Off Festival, dzień 1 Off Festival, dzień 1

W Dolinie Trzech Stawów właśnie trwa największe święto muzyki alternatywnej. Do Katowic zjeżdżają się fani muzyki niszowej, słuchacze Trójki i autorzy wszystkich blogów o zespołach, których słucha 20 osób. Pierwszy dzień minął, jak zwykle, zbyt szybko. Klasycznie już w trakcie Offa upał intensywnie doskwierał, a czasu na piwo pomiędzy koncertami było bardzo mało. Jednak piwo może poczekać, kiedy przed tobą roztacza się wizja koncertów Shame, IDLES, Shellac czy BEAK>. 

Jedną z pierwszych kapel, na którą wpadliśmy przegrzani, było Shame. Młodzi chłopcy grali o 16:55 na Scenie Leśnej. Jeszcze na kilka minut przed rozpoczęciem koncertu pod sceną stała zaledwie garstka ludzi. Jednak kiedy tylko można było usłyszeć pierwsze dźwięki, rozpoczęła się walka o życie. Wokalista odwzajemnił chętnie entuzjazm publiczności, a po koncercie chłopcy przyznali, że to był jeden z ich najlepszych występów w tym roku.

The Men pokazał, że scena garażowa ma się świetnie. Zaprezentowali piękny przekrój swoich inspiracji, wplatając elementy country i klasycznego rocka. 

Szybka przerwa na piwo i biegniemy dalej.

Występ IDLES był dobrym pretekstem do schowania się przed upałem, jednak okazało się, że scena Trójki to prawdziwa sauna. Dodajcie do tego post-punkowe szaleństwo IDLES i z namiotu można było wyjść o 5 kilo chudszym. IDLES to kolejny już zespół z UK, który jest bardzo agresywny i bardzo polityczny. 

Z kolei Shellac to prawdziwe dinozaury, a na ich występ na Offie czekaliśmy naprawdę długo. Albini słynie ze swojego specyficznego podejścia do produkcji muzycznej i perfekcji technicznej – było to widać w każdym calu podczas występu. Koncert, pomimo tego, że był niesamowicie minimalistyczny, po prostu zmiótł z nóg. Ale nie spodziewaliśmy się niczego innego.

Chwilę po Shellacu, na scenie Leśnej rozkładał się BEAK>. Kolejny zespół, w którego składzie znajdują się prawdziwe legendy – tutaj również nie było zawodów. Ich koncert był kompletnym i spójnym przedstawieniem, co jakiś czas przerywanym żartami i anegdotami. Było po prostu pięknie.

Rok temu można było przeczytać sporo komentarzy na temat tego, że Off jest zbyt elektroniczny. Artur Rojek chyba wziął sobie do serca te uwagi i tegoroczny line-up jest w elektronikę bardzo ubogi. Reprezentantką deków pierwszego dnia była zamykająca piątek Black Madonna. Było po prostu genialnie. Potwierdzają to nasze zakwasy na łydkach.

 

Już najwyższa pora zacząć dzień drugi!

Karolina Wielocha

Karolina Wielocha

Prawdziwy człowiek orkiestra - nagrywa, montuje, rozmawia, pisze, projektuje - i robi to wszystko z czystą przyjemnością. Połowa projektu Nachspiel. Spotkasz ją na Offie, Tauronie, Spring Break i Audioriver.