Polska szkoła ogłoszeń festiwalowych

Polska szkoła ogłoszeń festiwalowych Polska szkoła ogłoszeń festiwalowych

My – ludzie jeżdżący na festiwale muzyczne – robimy to z różnych powodów. Są tacy, którzy wykorzystują w ten sposób dni wolne i zamiast wakacji last minute w kurorcie turystycznym wybierają pole namiotowe, które nigdy nie śpi. Nieważne który festiwal, ważne, że spędzony z paczką znajomych. Jednak najczęściej decydującym czynnikiem jest po prostu line-up festiwalu, czyli swoistego rodzaju menu – zbiór artystów, których zaserwuje festiwal w bieżącym roku.

Pamiętam doskonale, gdy kilka lat temu będąc jeszcze nastolatką, Opener ogłaszał swoich zaproszonych artystów w każdy czwartek o wyznaczonej godzinie, a ja z wypiekami na twarzy odświeżałam stronę początkującego wtedy Facebooka.

Ile razy zdarzyło Ci się, że po kolejnym oficjalnym ogłoszeniu składu festiwalowego powiedziałeś – „Mamuś, pożycz, oddam we wrześniu”, bo wiedziałeś, że te kilka dni wakacji musisz spędzić właśnie tam, ponieważ ogłosili Twojego ulubionego artystę, którego marzyłeś zobaczyć. No właśnie – ogłoszenia artystów. Wydają się kluczowymi punktami każdego festiwalu. Jak polskie festiwale celebrują tę wyjątkową chwilę, kiedy mogą podzielić się ze światem, kogo zaprosili w tym roku? Pod lupę bierzemy kilka polskich festiwali, które ugruntowały już swoją pozycję na festiwalowej mapie Polski.

Open’er Festival / Orange Warsaw Festival / Kraków Live Music Festival – el classico

Nieprzypadkowo te trzy festiwale zestawiłam obok siebie. Za wszystkie odpowiedzialny jest ten sam organizator – Alterart, więc jest to dość zrozumiałe, że ogłasza artystów w podobnej, spójnej formie. Sposób ten nazwałam el classico, ponieważ wszystkie trzy wydarzenia bardzo klasycznie podchodzą do odkrywania swoich kart z artystami. 


Najczęściej robią to, wrzucając w swoich kanałach społecznościowych zdjęcie danego artysty, opatrzone elementami identyfikacji wizualnej festiwalu wraz z datą koncertu. Przy grupowych ogłoszeniach robią to w formie krótkiego ruchomego slideshow złożonego ze zdjęć zespołów lub kolaży zdjęć. Same ogłoszenia czasami pojawiają się niespodziewanie, co jest trafnym rozwiązaniem, ponieważ jeszcze bardziej potrafi wzmocnić euforię i reakcje obserwatorów. Zdarza się jednak wcześniejsze zaanonsowanie daty i godziny ogłoszeń – tu Opener puszcza lekką wodzę artystycznej fantazji prezentując przy tym takie filmy (tworzone raczej domowym/biurowym kunsztem):

Nie wyglądają profesjonalnie, ale przynajmniej wyróżniają się na tle strategicznego, klasycznego podejścia. Sądzę, że w przypadku tych festiwali informowanie o występujących artystach mocno wpływa na skok sprzedaży biletów w momencie ogłoszenia. Może dlatego organizatorzy postawili na spójne, proste przekazy, żeby sama forma nie zakłóciła najważniejszej informacji – występu gwiazdy.

Off Festival – eksperymenty

Off festival znany z prezentowania muzyki często eksperymentalnej – do ogłoszeń artystów również podchodzi różnorodnie oraz słowo klucz: eksperymentalnie.
Najczęstszym medium, za pomocą którego fani Off Festivalu dowiadują się o nowych zespołach, jest radio Trójka – Program 3 Polskiego Radia, gdzie podczas gościnnego udziału w audycji Artur Rojek dzieli się ze słuchaczami nowymi nabytkami. Pojawiały się również zbiorcze ogłoszenia na facebooku w formie posta czy robocze filmiki artystów.

Ostatnie ogłoszenia miały miejsce na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej Festiwalu Off, a o nowych zespołach mogły usłyszeć osoby uczestniczące w spotkanie, ale również użytkownicy mediów społecznościowych – sam moment ogłoszenia został nadany przez streaming live.

Nie jestem pewna, czy same ogłoszenia artystów sprawiają, że sprzedaż diametralnie rośnie. Nie udawajcie - i tak połowy tych składów nie znacie, więc ich obecność nie wpływa szczególnie na podjęcie decyzji zakupowe (brzmię jak ekonomistka, no ale faktycznie, uczelnię ekonomiczną skończyłam). Fani festiwalu darzą dyrektora Artystycznego Artura Rojka sporym zaufaniem, więc bilety kupią bez znajomości line-upu.

Tauron Nowa Muzyka Katowice – zacni listonosze

W tym roku festiwal Nowa Muzyka zaprezentował nowy sposób ogłaszania swoich gości – artystów ogłasza turami w filmach, do których udziału zaprosił kilka osób (polskich i zagranicznych) ze świata muzyki: dziennikarzy, partnerów, producentów czy muzyków (do tej pory w rolę listonoszy niosących dobrą nowinę wcielili się m.in. Robag Wruhme, Bartek Chaciński, członkowie Yussef Kamaal, Bartek Szczęsny z zespołu Rebeka, Agnieszka Szydłowska czy właściciel sklepu Side One). W krótkich filmowych materiałach widzimy zaproszoną osobę w roli prezentera, który recytuje zaproszone gwiazdy. Niektórzy goście pozwalają sobie oprócz samych ogłoszeń na szerszy komentarz.

Moim osobistym faworytem jest właśnie Bartek (jak on zapamiętał tyle tych nazw!):

Filmy są dostosowane do formatu mediów społecznościowych – są krótkie, zawierają napisy/transkrypcję, także wiadomość o wykonawcach może być również odebrana bez włączania głosu i filmu. Mimo że zapewne wszystkie filmy zostały nagrane w innych warunkach, przez różne sprzęty i osoby to udało się zachować podobny klimat i jakość nagrań.

 

 

Audioriver – swój człowiek

W niecodzienny sposób do komunikacji z odbiorcami podszedł festiwal Audioriver, który wydelegował jako łącznika z fanami swojego specjalistę ds. Marketingu oraz rzecznika prasowego, Łukasza Naporę. Łukasz związany jest z festiwalem od początku jego istnienia, współtworzy również program wydarzenia i jest znaną osobą w środowisku muzycznym, również jako dziennikarz i producent. 
 
Uwypuklenie, podkreślenie i nieco wykreowanie jego osoby jako bohatera marki wydaje się ciekawym i skutecznym zabiegiem. Kontakt prawdziwej osoby z obserwatorami uwiarygadnia przekaz i sprawia, że fani mocniej przywiązują się do festiwalu, ponieważ ogłoszenia przekazuje im osoba, która ten festiwal organizuje. Łukasz wraz z ogłoszeniami pojawia się w miejscach, które mają symboliczne znaczenie na wydarzenia: plaża w Płocku, wydział Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego, gdzie odbywa się Konferencja Muzyczna Audioriver, czy nadbrzeże Wisły – rzeki, nad którą odbywa się festiwal. Robi to w luźny i bardzo przystępny sposób.

W tym wypadku duży plus za spójność, konsekwencje i odejście od klasyki.

Soundrive – z przymrużeniem oka

Dla mnie od kilku lat w podejściu do ogłaszania artystów króluje odbywający się na terenie gdańskiej stoczni Soundrive Festival. Jako mniejszy od poprzednich przykładów festiwal, nie boi się kompletnie puścić oczko do uczestników. 
 
We wcześniejszych edycjach swoich muzycznych gości ukrywał w rebusach, krzyżówkach oraz komiksach, które można było odnaleźć na stronach internetowych niszowych portali oraz blogów muzycznych, za co wielki plus, bo tworząc festiwal promujący młodych twórców, warto dać również szansę na promocję mniejszym redakcjom. W tej edycji organizatorzy postawili na zabawne formy filmowe, w których role główne najczęściej gra szef festiwalu – Arkadiusz Hronowski, często wcielający się w różne postacie, np. w dyrektora stoczni, który przemawia do swoich pracowników.

Aż boję się pomyśleć, kim będzie następnym razem!

Intro Festival – kawa na ławę

Czas na festiwal, który dopiero czwarty rok buduje swoją pozycję i zaznacza swoje istnienie w świadomościach festiwalowiczów. Propozycja ze śląska (najbardziej interdyscyplinarna łącząca w sobie muzykę, sztukę i technologię) zastosowała taktykę mało popularną na polskim polu festiwalowym – rzuciła ogłoszeniem jak gromem z jasnego nieba. Organizatorzy postanowili ogłosić cały line-up za jednym razem.

Krok, który wśród zagranicznych festiwali jest raczej standardem, w Polsce takie posunięcie może wzbudzić ciekawość. Nie ma gier wstępnych, dokładania po kilku artystów co jakiś czas. Festiwal od razu odkrywa wszystkie swoje karty i zaprasza, a obserwatorzy mogą z tego zaproszenia skorzystać lub nie, bez dodatkowej zabawy.

Moim zdaniem, z takim podejściem odbiorcy łatwiej jest zaplanować swoje festiwalowe wakacje, bo wcześniej znając cały dobór artystów, jest w stanie sprawnie ocenić, czy chce skorzystać z tej oferty czy wybierze inne, bardziej dopasowane do jego potrzeb miejsce.

Up To Date Festival – trendsetter

Na koniec obowiązkowy deser – soczysty crème de la crème komunikacji wśród organizatorów polskich festiwali – białostocki Up to Date Festival. Sądzę, że ten festiwal kilka lat temu rozpoczął nową erę w promocji wydarzeń muzycznych, publikując zaskakujące w swojej formie filmy promocyjne. Filmów z udziałem Cinka czy wykładu profesora Miodka o Pozdro Techno nikomu nie trzeba przedstawiać. A wszystko zaczęło się kilka lat temu, od filmu zrealizowanego w formie sondy przypominającej newsa z lokalnej telewizji, w której o festiwal pytają napotkanych starszych przechodniów, a oni bez wahania strzelają nazwami zespołów elektronicznych i techno jak z karabina:

W tym roku ogłoszenia pierwszych artystów jeszcze przed nami – póki co mieliśmy okazję zobaczyć potwierdzenie, w formie niesamowicie pięknej i estetycznej animacji, że festiwal się odbędzie: 

Jak co roku powstaje pytanie – jaki trend obiorą w tym sezonie? Nie możemy się już doczekać.
 
Nie da się ukryć, że ogłoszenia artystów to kluczowe momenty strategii promocji każdego festiwalu. W przypadku większości z nich są to również punkty zapalne, kiedy uczestnicy decydują się na zakup biletów. Jeżeli spojrzymy na krótką analizę kilku festiwali o różnej pojemności i popularności, możemy śmiało wyciągnąć wniosek i zależność, że im mniejszy festiwal, tym na większą swobodę i kreatywność w ogłaszaniu artystów sobie pozwala. Dobrze obserwuje się te, które bawią się konwencją, eksperymentują i wykorzystują ten moment do testowania rożnych narzędzi marketingowych. 
 
A jak do tematu podchodzą zagraniczne festiwale? Kto od kogo powinien się uczyć? To temat na osobną grubszą rozkminę. 
 

Kama Węcka